Ng
Kraina Kanału Elbląskiego - 100% dobrych wspomnień

Skręć w drogę bez nazwy: odkrywamy ziemię lubawską!

Ja mówię ziemia lubawska. Wy na to: że co?
Na co ja, że to południowo-zachodni koniuszek województwa warmińsko-mazurskiego.
Ten wpis teoretycznie więc mógłby być zatytułowany ‘Mazury nieoczywiste’, ‘Mazury nieznane’ albo jeszcze lepiej ‘Mazury o jakich istnieniu nie mieliście pojęcia’. Tylko że ziemia lubawska to nie Mazury!
To niewielka kraina skupiona wokół dwóch miasteczek: Nowego Miasta Lubawskiego i (a jakże!) Lubawy. I gdybym miała ziemię lubawską opisać w trzech słowach to byłyby to: pagórki, woda i pogranicze.
(oraz gotyckie kościoły z czerwonej cegły, ale to już robi siedem słów).
 

Zobacz więcej
Kraina Kanału Elbląskiego to nie tylko pochylnie! Przewodnik na cudowny weekend

Kraina Kanału Elbląskiego to raj żeglarzy i kajakarzy – wiadomo. 

Ale pochylnie, śluzy, jeziora i kanały to tylko ułamek przyjemności, które czekają tu na turystów. Dorzucam świetną kuchnię czerpiącą z lokalnych tradycji, setki kilometrów tras rowerowych, klimatyczne miejsca noclegowe, urocze miasteczka, pałace, parki, czyste powietrze, mało ludzi, dużo lasów oraz… ślimaki!

Zabieram was na wycieczkę po (prawie) wszystkim co najlepsze w Krainie Kanału Elbląskiego. Oto przepis na cudowne dwa dni.
 

Zobacz więcej
Pojezierze Iławskie dla szczurów lądowych: Objazdówka dookoła Jezioraka

I choć woda będzie się co i rusz przewijać, to przekornie ten tekst nie jest ani o plażach, ani o żaglówkach, ani o Jezioraku również. Sorry!  

Jest za to o innych skarbach, które czekają na Pojezierzu Iławskim. Wśród nich zamczysko i pałace, rezerwaty przyrody, zagubione osady, wzgórza, lasy, pruskie ślady. Cisza, przestrzeń i czyste powietrze gratis!

A że blog nie na darmo nazywa się Podróże po kulturze, to w objazdówce dookoła Jezioraka rączka w rączkę z przyrodą towarzyszyć nam będzie popkultura. Oraz – spoiler – szczypta pieprzu. Zresztą nie jedna, a kilka solidnych szczypt.

Zobacz więcej
Zofia Jurczak
Zofia
Jurczak

Udział w Mistrzostwach blogerów zmobilizuje mnie by w końcu na blogu złożyć hołd mym rodzinnym stronom, czyli zachodnim rubieżom województwa warmińsko-mazurskiego. Przede wszystkim dawnym ziemiom Lubawskim i Chełmińskim – obie w blogosferze to terra incognita. A szkoda. Po wtóre udział w Mistrzostwach stworzy cudowny pretekst, by wreszcie zwiedzić Wysoczyznę Elbląską i opowiedzieć historię Kadyn, które śnią mi się po nocach i gdyby nie był tak daleko z Krakowa już dawno temu bym je odwiedziła. No i wreszcie – last but not least – Drwęca (włącznie z poszukiwaniem jej źródeł).